Toruń to nie tylko Kopernik i pierniki. Kościół św. Mikołaja mieszczący sie na placu podominikańskim powstawał przez około 20 lat. Świątynię wznoszono tak długo, z powodu kłopotu z pozyskiwaniem pieniędzy. Dominikanie, którzy zajmowali się wtedy budową, utrzymywali się tylko i wyłącznie z dobrowolnych datków od wiernych. Wpadli jednak na pomysł jak pozyskać potrzebne środki. Zaczęli wydawać płatne listy odpustowe, które nie tylko odpuszczały winy grzesznika, ale były też biletem do nieba”. Ostatecznie, jak wynika z kilku źródeł, budowla stanęła na dzisiejszym placu podominikańskim jeszcze przed rokiem 1285. Niespełna 600 lat później, a dokładniej w 1834 roku, kościół został zburzony. Stało się to w wyniku kasacji zakonu Dominikanów i rozbudowy toruńskiej twierdzy. Na miejscu kościoła i klasztoru postawiono wówczas piekarnię oraz magazyny wojskowe (tzw. arsenały). Nieistniejącą już dziś świątynię jednak nadal możemy odwiedzić. Wszystko dzięki pozostawionym i świetnie zachowanym elementom budowli. Na dzisiejszym placu podominikańskim fundamenty oraz mury kościoła wręcz wyrastają spod ziemi, a w dawnych arsenałach mieszczą się obecnie lokale użytkowe. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że spacerując po terenach kościoła św. Mikołaja ma pod swoimi stopami podziemia nieistniejącej świątyni, w których w latach 90. archeolodzy odkryli dawne grobowce.
Znaleziono wtedy liczne szczątki pochowanych tu osób. Właśnie na placu podominikańskim znajduje się również słynna makieta Torunia.

Właśnie na placu podominikańskim znajduje się również słynna makieta Torunia. Powstała ona z kluczy zebranych od mieszkańców, którzy brali udział w akcji „klucz do mojego miasta”. Zostały one w ciekawy sposób wkomponowane w dotykową makietę, która pozwala osobom niewidomym poznać toruńską starówkę.

Makieta z przetopionych kluczy.






















Tekst przygotowała Martyna, właścicielka Instagramowego profilu @poznajtorun